Polska Federacja RyuTe Polska Federacja RyuTe
newsryu tefederacjagaleriaforumksiegalinkikontakt
 




ENGLISH

 
Ogólnopolski Staż Ryu-Te w Przemyślu
 
Relacja dwójki z uczestników seminarium

Anna Karasiewicz 7 Kyu
Dnia 19 kwietnia po raz pierwszy w Przemyślu odbył się staż Ru-Te. Do tej pory mogłam przyglądać się lub uczestniczyć tylko w treningach, które odbywały się w Warszawie lub na obozach., tym bardziej doceniam możliwość nauki, która nie była okupiona wielogodzinną podróżą,
a jednocześnie jestem pełna zrozumienia i  szacunku dla instruktorów prowadzący seminarium, którzy mimo zmęczenia drogą poprowadzili zajęcia.
 
 

Na początku seminarium, zaraz po rozgrzewce uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy, w jednej znaleźli się adepci podchodzący do egzaminów a w drugiej pozostali uczestnicy seminarium. Osoby nie zdające, pod czujnym okiem kilku  instruktorów zajęły się studiowaniem znanych i poznawaniem nowych technik.

Tymczasem czasem rozpoczął się egzamin. Wszyscy jego uczestnicy z wyjątkiem jednej osoby pochodzili z Przemyskiego Dojo. Zdający egzamin kandydowali na stopnie od 10 do 7 kyu. Dla większości osób było to pierwsze zetknięcie się z Polską Federacją Ryu-Te a często był to pierwszy w życiu egzamin związany ze sztukami walki, niektórzy z nich rozpoczęli treningi 2-3 miesiące temu, inni zaś trenowali wiele miesięcy, ale ze względu na obowiązki i dużą odległość nie mieli możliwości wcześniej zdobywać stopni. Byli też i tacy, którzy od lat przyglądali się treningom, stażom, seminariom ale potrzebowali czasu by w tej sztuce odnaleźć swoją drogę :). Przyglądając się zdającym, tuż przed egzaminem, na twarzy wszystkich uczestników malował się nie pokój a najprostsze pojęcie i techniki nagle stawały się obce i chodź były wykonywane setki razy to w chwili egzaminu każdy zaczyna mieć wątpliwości czy aby wszystko wykonuje poprawnie. Dużym pocieszeniem dla zdających były słowa sansei’a Grzegorza, który powiedział, że najważniejsze jest, aby udowodnić, że zdającemu naprawdę zależy nawet, gdy nie zna lub nie potrafi poprawnie wykonać samodzielnie danego elementu. Zwłaszcza osoby zadające na 10 kyu czuły się dość nieswojo przed pierwszym w życiu egzaminem. Dla początkujących adeptów sztuki Ryu-Te komisja przeprowadzająca egzamin okazała się wyrozumiała, duża pomocą dla nas było tłumaczenie japońskiego nazewnictwa poszczególnych elementów wykonywanych na egzaminie. Każdy ze zdających wykonywał podstawowe bloki, uderzenia i kata w zależności od stopnia na który aplikował. W drugiej części egzaminu wykonywaliśmy techniki w parach. Na koniec, starym zwyczajem, oświadczono nam, że o powodzeniu egzaminu i uzyskanych stopniach dowiemy się dopiero po zakończeniu całego seminarium.

Następnie grupy zostały połączone i rozpoczną się wspólny trening techniczny, instruktorzy i studenci razem wykonywali poszczególne interpretacje. Każdy mógł liczyć na pomoc starszych stopniem współ-trenujących, zdobywać nową wiedzę i doskonalić technikę. Pojawiło się kilka nowych bardzo ciekawych a nie prezentowanych wcześniej niższym stopniom interpretacji. Atmosfera seminarium była bardzo przyjazna i pozbawiona dystansu między jego uczestnikami, tak że nie dało się wyczuć dużej różnicy stopni. Na przemyskiej sali spotkały się dwie grupy ludzi jedna która ma dużą wiedzę i doświadczenie i druga, która zafascynowana ideami stylu chce czerpać wiedzę od swoich nauczycieli.  

Dla mnie, jako dla kobiety, która nie szczyci się mocną budową ciała szczególnie ważny był trening szybkościowy. Mistrz Taika, w swojej książce twierdzi, że oczywiste jest to, że kobieta w starciu siłowym z mężczyzną nie ma większych szans, a opór, zwłaszcza nieudolny może tylko rozwścieczyć napastnika, dlatego dla kobiety szczególnie ważna jest aby techniki były wykonywane precyzyjnie i bardzo szybko. Siłowa konfrontacja kobiety  o wadze 50 kg z mężczyzną, który waży często dwa razy tyle jest bezcelowa. Tym bardziej cieszyła mnie możliwość odbycia ćwiczeń zwiększających szybkość i refleks. 

Na koniec seminarium zostały ogłoszone wyniki egzaminu, wszyscy zdali na stopnie do których aplikowali na poziomie dobrym. Egzamin wykazał pewne braki w precyzji poruszania się w pozycjach ale mam nadzieje, że w szybkim czasie nadrobimy zaległości. 

Seminarium uważam, za bardzo udane, chodź mogę być posądzona o brak obiektywizmu. Zadowolenie i radość ze stażu podzielają  wszyscy jego uczestnicy. Na koniec bardzo dziękuję wszystkim prowadzącym trening za wysiłek przyjazdu na kraniec Polski po to tylko by dzielić się swoją wiedzą i pasją, a Jackowi za to, że dał nam szansę, której On sam nie miał - uczyc się Ryu-Te od najlepszych  w swoim rodzinnym mieście. 

Liczę, że Przemyśl wpisze się na stałe w terminarz seminariów Polskiej Federacji Ryu-Te.

Zapraszamy! 


Karol Wilk 8 Kyu
Sobota, 12:30. zaczyna się seminarium ogólnopolskie Ryu Te w Przemyślu. Wychodzimy z szatni. Nasi goście z Warszawy stoją trochę na uboczu i rozgrzewają się. Ja również, ale częściej zerkam w ich stronę. Jacy są? Jak nas potraktują? W końcu przyjechała do nas „ekstraklasa” Ryu-Te.

            Krótkie powitanie i zaczynamy rozgrzewkę. 20 min. Myślałem, że już nie wytrzymam. Ktoś tam przerwał, bo nie dał rady. Bieg, rozciąganie, pompki, żabki, przysiady i tak w kółko. Od razu przechodzimy do egzaminu. W trakcie rozgrzewki stwierdziłem, że chyba nie podejdę do egzaminu. Głupio byłoby się „zbłaźnić”. Jednak zdecydowałem się. Egzamin prowadzą sensei Marek Tuszyński i sensei Grzegorz Goworek.

            Zaczynamy. Pozycja „yoy dachi” i kopnięcie mae geri. Pozycja zenkutsu dachi i kopnięcie mae geri, uderzenia na główę, tułów, wszystkie bloki, przeplatane pompkami, przysiadami, brzuszkami. Pot zalewa mi oczy, a to dopiero początek. Teraz chodzenie w Zenkutsu-Dachi, razem z uderzeniami i blokami.  Zaczynamy Kichon Ichi. Wszyscy na komendę sensei Grzegorza. Raz, drugi, trzeci. Teraz sami. Na własne tempo. Jestem, zadowolony. Teraz Kichon Ni. I ponownie na komendę sensei Grzegorza, potem na własne tempo. Ledwo się trzymam. Być może wyżsi stopniem ode mnie dziwią się, ale przypuszczam, że sami tak odczuwali swoje pierwsze egzaminy.

Nainachi Shodan. Ze zmęczenia parę razy się pomyliłem – w głowie mam jednak słowa sensei Grzegorza: „ważne jest żeby chcieć i pokazać, że się chce” – ja chcę.

            No i koniec. Jestem strasznie zmęczony, ale zadowolony. Chyba poszło mi dobrze.

Techniki – to na co czekaliśmy. Prezentuje je sensei Ludwik. I od razu sukces. To co ćwiczyłem na Łukaszu przez pół roku i nie dało się wykonać, po jednej korekcie sensei Ludwika się udało. Łukasz padł na ziemię jak kłoda i wcale nie chciało mu się wstawać do powtórki. Najlepsze jest to, że każdy podchodzi i pokazuje co jest nie tak. Ułożenie stopy, rąk, milimetr w lewo, w prawo. Sensei Ludwik, demonstruje mi różnicę między uderzeniem ręką napiętą a ręką luźną. Stwierdzam ,że różnica jest znaczna. W pierwszej wersji garda (można powiedzieć) zniwelowała uderzenie. W wersji drugiej mózg obijał mi się w czaszce jak serce dzwonu Zygmunta.

            Pod koniec musieliśmy z Łukaszem zmienić ręce, bo przynajmniej na mojej prawej nie było już miejsca na uderzenia. Jednak to było piękne.

            Wreszcie najlepszy moment. Zdaliśmy wszyscy. Piękny certyfikat.

Dojo Przemyśl instruktor: Jacek Grodkowski 1 Kyu www.sztuka-walki.pl

WEJDŹ NA FORUM RYU-TE I OPOWIEDZ O TWOICH WRAŻENIACH Z SEMINARIUM

Polska Federacja RyuTe
zapisy


zapisy!

NOWE
ZAPISY


polecamy


Ryu-Te no Michi

RYU-TE no MICHI

Ryu-Te no Michi to książka napisana przez mistrza Taikę Seiyu Oyatę przedstawiająca prawdziwą drogę i rozwój sztuk walki na Okinawie od ich zarania oraz za czasów królestwa Ryukyu. Ukazuje właściwe rozumienie "Okinawańskiej Dłoni"...
czytaj więcej >


 
© Copyright Polska Federacja RyuTe. All Rights Reserved. made in: quaint.pl