Polska Federacja RyuTe Polska Federacja RyuTe
newsryu tefederacjagaleriaforumksiegalinkikontakt
 
 
Artykuły

Relacje

Multimedia

Sylwetki
 

VIII festiwal ryu-te waszyngton 2001

Spotkanie Taiki Oyata

W dniach 10-30 maja na zaproszenie Renshi Piotra Ciećwierza odbył się II Staż Polskiej Federacji Ryu Te w Bethesdzie pod Waszyngtonem. Tegoroczny wyjazd tradycyjnie miał na celu przygotowanie do egzaminu na stopnie mistrzowskie przed Mistrzem Taiką Oyata (10 Dan), jak również uczestnictwo w VIII Dorocznym Festiwalu Ryu Te organizowanym przez Renshi Piotra Ciećwierza.

Był to już drugi staż szkoleniowy Ryu Te dla polskich adeptów tego systemu, teraz już zrzeszonych w Polskiej Federacji Ryu Te.Podobnie jak rok temu organizatorem wyjazdu, jak i goszczącym nas w swoim Dojo, był Prezydent PFRT Renshi Piotr Ciećwierz-Polander (6 Dan).

Tegorocznymi uczestnikami wyjazdu byli kolejni zdający na stopień Shodan, tj. Zbigniew Wójcik, Ludwik Orthwein oraz Marek Tuszyński - zdający ten egzamin rok wcześniej i Witold Nowakowski - realizujący relacje z tego wydarzenia.

Tak naprawdę cały nasz pobyt przebiegał pod znakiem spotkania Mistrza Taiki Seiyu Oyaty (10 Dan) - żywej legendy sztuk walki, w Stanach nazywanego "ostatnim żywym samurajem". Bez wątpienia było to duże obciążenie i ogromna ciekawość - jaki jest człowiek, który dotykał krwi prawdziwych, dawnych Bushi? Czy będzie zachowywał dystans w relacjach z nami czy też nie? Czy zdołamy z nim nawiązać kontakt bliższy niż inni spośród tysięcy jego uczniów?

Wszystko to miało się okazać wkrótce po naszym przyjeździe, a do tego czasu, pod okiem Renshi Ciećwierza, przygotowywaliśmy się do egzaminu. Pracowaliśmy nad kata oraz bunkai z nich wynikającym. Jak zwykle przy okazji stażów Ryu Te w Stanach czy w Polsce, Renshi ukazywał nieco inne spojrzenie na formy, inne rozumienie interpretacji, co powodowało, że materiał przez nas już opanowany musiał się nieco zmieniać. Trudność Ryu Te polega na tym, że opanowanie pewnego materiału nie powoduje przechodzenia do kolejnych bardziej zaawansowanych form, lecz kata już opanowane ulegają zmianie i stają się coraz bardziej zaawansowane. To z kolei powoduje zmianę interpretacji ruchów kata, z technik prostszych na bardziej zaawansowane. W ten sposób trudno jest określić, jakie jest naprawdę kata, bo granice pomiędzy kolejnymi poziomami nie są tak oczywiste i nie zostały spisane. Zmienność i brak pewności, co przyniesie kolejna lekcja przekładają się również na egzamin przed Taiką. Dopuszczenie do egzaminu to jest sprawa opanowania kata, odpowiednich technik, czyli bardzo dobrego opanowania materiału szkoleniowego. Natomiast nikt - nawet Renshi Ciećwierz - nie był w stanie przewidzieć, co będziemy musieli przedstawić podczas samego egzaminu przed Taiką. Egzaminy przybierają najróżniejszą formę: czasem jest to pokazywanie jednej wybranej formy, czasem kilku. Czasem należy przedstawiać formę zaawansowana, a zaraz potem najbardziej podstawą. Czasem dopiero na egzaminie Taika wprowadza dodatkowe elementy do formy, czyniąc ją bardziej zaawansowaną. Bywa również, że w czasie egzaminu Taika przedstawia zupełnie nowy układ, który trzeba opanować w krótkim czasie i zaprezentować. Bywa również, że pokazuje w dość szybkim tempie skomplikowane techniki i prosi o powtórzenie ich. Jedno co pewne to, to że nie ma egzaminu, po którym można sobie powiedzieć "Tak, umiem". Zawsze, jeżeli pokażesz maksimum swoich umiejętności, to jeszcze podczas egzaminu Taika podniesie poprzeczkę i już wiesz, że może być jeszcze trudniej. W takiej właśnie niepewności tego, co nas czeka pracowaliśmy nad kata i technikami samoobrony.

Nadszedł wreszcie czas VIII Dorocznego Festiwalu Ryu Te, organizowanego przez Renshi Ciećwierza, na który zjeżdżają się uczniowie tej szkoły z całych Stanów.

Dwa dni wcześniej, wieczorem, przyjechał Taika Oyata oraz jego najstarszy uczeń Kyoshi Jim Logue (8 Dan). Pierwsze spotkanie Mistrza miało odbyć się podczas wspólnej kolacji w japońskiej restauracji. Umówiliśmy się na miejscu, gdzie mieliśmy oczekiwać Renshi Ciećwierza wraz z gośćmi. W lekko stremowanej atmosferze zabijaliśmy czas rozmawiając z jednym z uczniów Renshiego o mającym przybyć gościu. Kiedy amerykańskie korki na szosach dały nam wystarczająco dużo czasu, aby się zrelaksować, niespodziewanie w drzwiach restauracji pojawił się średniego wzrostu, krępy mężczyzna o dalekowschodnich rysach i ciemnej karnacji. Nie było wątpliwości, co do tego, kto przyszedł. Mistrz lekko zmierzył salę okiem i powoli wszedł do środka. Choć pozostali ludzie nic szczególnego nie zauważyli, to dla nas sala ucichła i stała się miejscem szczególnym niczym dojo. Nikt już nic nie mówił, tylko czekaliśmy, aż podejdzie. Taika tymczasem, nie świadom naszych emocji, podszedł do baru gdzie przyrządzane jest sushi i sprawdził, czy ryby podawane w tym lokalu są odpowiednio przygotowywane. Po tym zabiegu, który jak zapewnia Renshi nie zawsze kończy się pomyślnie i wówczas mistrz po prostu wychodzi, Taika skierował się w naszym kierunku. Renshi przedstawił nas kolejno najpierw Taice, a następnie Kyoshiemu. Początkowo rozmowa toczyła się pomiędzy "starszyzną", my natomiast zdawaliśmy się być nieco poza centrum dysputy. Gdy jednak na stół wjechało sushimi rozmowa zaczęła zataczać coraz szerszy krąg i lody pierwszego spotkania zaczęły się przełamywać. Taika coraz więcej pytał się nas, a i sam zaczął opowiadać coraz to ciekawsze historie, zarówno z własnego życia, jak i ze swoich doświadczeń na Okinawie. Mówił o doświadczeniach z wieloma instruktorami, z których dojo miał kontakt, a były to same legendy współczesnego karate.

Pierwsze spotkanie było nader pomyślne. Wszelkie obawy dotyczące tego spotkania nie potwierdziły się. Oczom naszym ukazał się człowiek o niesamowitej głębi charakteru i widocznej charyzmie, bardzo przystępny i nader głęboko patrzący w człowieka. W ten sposób zetknęliśmy się z żywą legendą i zostaliśmy pod jej wrażeniem, myślę, że na długi czas. Następnego dnia miał być nasz egzamin. Pytając Renshiego po kolacji, co myśli o jutrzejszym egzaminie usłyszeliśmy:

- Wy go już zaczęliście...

Ten dzień to było to, do czego przygotowywaliśmy się przez ostatni rok - dzień egzaminu. Jak już wcześniej pisałem nie wiedzieliśmy czego Taika będzie od nas wymagał. O godzinie 11 w dojo pojawił się Taika Oyata, Kyoshi Jim Logue oraz Renshi Piotr Ciećwierz. Chwile później rozpoczął się egzamin, w którym udział brali Zbigniew Wójcik, Ludwik Orthwein oraz Luke Charleton. Taika kazał nam robić pierwsze kata w tym systemie Naihanchi Shodan. Przez trzy godziny robiliśmy jedno kata, w nie długich przerwach Taika podchodził i tłumaczył pewne szczegóły Kata i nawiązywał do technik w walce. Pod koniec, kiedy już dość automatycznie wykonywaliśmy wymagana wersje kata mięliśmy zacząć bardziej zaawansowana wersje tego kata w innym tempie i timingu. Wykonywanie technik w parach zakończyło pierwszy dzień egzaminu.

Następnego dnia rozpoczynał się VIII Doroczny Festiwal RyuTe. Pierwsza częścią tego święta było oficjalne otwarcie wraz z pokazami, kolejnym punktem programu był czterogodzinny staż z Taika Oyata, natomiast wieczorem odbyła się uroczysta kolacja w polskiej Ambasadzie. Pokazy poprzedzone były wystąpieniami oficjalnych gości m.in. Dyrektora Discovery Chanel Clarka Buntinga, Vice Prezydenta EFC Marka Kokinosa, Atache Polskiej Ambasady Majora Mariusza Pakiesera, Prezes Towarzystwa Okinawańskiego Katsuko Kudaka Lee oraz odczytany został list od Taiki Oyata do wszystkich zgromadzonych. Po tej części można było zobaczyć demonstracje różnych szkół tego systemu jak również tradycyjne okinawskie tańce z bębnami Matsuri Daiko. Pokaz zakończył się prezentacja technik w wykonaniu Taiki Oyaty demonstrowanych na Renshi Ciećwierzu. Po tym zaczął się staż prowadzony przez Taikę Oyata. Gościli na nim najstarsi uczniowie Taiki, członkowie Oyata Shin Shu Ho Ryu m. in.: Kyoshi Jim Logue (8 Dan) - pierwszy uczeń Taiki, który sprowadził go do Stanów, Kyoshi Robert Teller (7 Dan, 8 Dan Ishin Ryu) - Legenda Amerykańskiego Karate, pierwszy człowiek robiący wywiady z okinawańskimi mistrzami na Okinawie dla Black Belt Magazine; Kyoshi Jim Toolan (7 Dan).

Wszystko rozpoczęło się od zaawansowanego Naihanchi Shodan, które prowadził Renshi Lou Hattchet (6 Dan). Następnie Taika Oyata osobiście rozpoczął prowadzić cześć poświęconą bardziej zaawansowanym technikom "chińskiej dłoni" - technikom To Te. Niezwykle jasno przedstawione zostały dość skomplikowane techniki bloków, jak i płynnego przejścia do dzwigni lub też innych technik ofensywnych. Ukazując Chińskie korzenie Sztuki przez siebie uczonej, Mistrz pokazał ruchy zwane technikami Żółwia Morskiego w technikach blokowania i omijania rak przeciwnika, techniki Żurawia pojawiające się często w atemi-waza, jak również techniki Tygrysa w bezpośrednich atakach na witalne miejsca człowieka. Ostatnią częścią stażu były ćwiczenia w parach technik Tuite Jitsu czyli dźwigni. Mistrz sam dużo demonstrował i bardzo szczegółowo tłumaczył, niektóre techniki.

Uke Taiki Oyata był Renshi Piotr Ciećwierz. Ku naszemu zdumieniu Taika, demonstrując kolejną dźwignię i tłumacząc jak dana technika służyć ma otwarciu słabych stref na ciele przeciwnika, wykonał szybkie nie zbyt mocne uderzenie. Stało się coś jakby Renshi Ciećwierza poraził prąd, gdyż momentalnie znalazł się na ziemi i przez chwilę musiał dochodzić do siebie. Była to demonstracja Kyusho Jitsu najbardziej skutecznej "broni" w technikach To Te. Do końca seminarium mięliśmy możliwość jeszcze raz zaobserwować tego typu technikę. Zaawansowane techniki samoobrony prezentowane przez Mistrza Oyatę pochodziły z formy Shi Ho Happo No Te Shodan uczonej na wyższym poziomie.

Dzień ten miał swe zakończenie w Ambasadzie Polski w Waszyngtonie. Odbyła się tam uroczysta kolacja przy udziale reprezentantów polskiej placówki dyplomatycznej oraz wręczenie certyfikatów stopni mistrzowskich zdobytych przez Luka Charletona, Zbigniewa Wójcika oraz Ludwika Orthweina podczas dwóch ostatnich dni.

Jeszcze przed wyjazdem Taiki Oyata następnego dnia, mieliśmy możliwość kilka godzin już zupełnie na luzie porozmawiać z Mistrzem, który zapewnił nas ze odwiedzi Polskę, aby przeprowadzić staże Ryu Te.

Do końca wyjazdu zajmowaliśmy się poznawaniem Kobudo - formy z Bo, Sai i Tonfą, oraz zaawansowanej wersji Kihonu San i Naihanchi Shodan.

Wyjazd ten pozostanie zapewne na długo w naszej pamięci dzięki spotkaniu prawdziwego Mistrza, jakim w naszych oczach ukazał się Taika Seiyu Oyata. Mamy nadzieję, że kolejne wyjazdy będą coraz liczniejsze i będą owocowały w kolejne równie niezapomniane wrażenia.




Ludwik Orthwein
Zdjęcia wykonał Witold Nowakowski.



       
       
Polska Federacja RyuTe
zapisy


zapisy!


polecamy


Ryu-Te no Michi

RYU-TE no MICHI

Ryu-Te no Michi to książka napisana przez mistrza Taikę Seiyu Oyatę przedstawiająca prawdziwą drogę i rozwój sztuk walki na Okinawie od ich zarania oraz za czasów królestwa Ryukyu. Ukazuje właściwe rozumienie "Okinawańskiej Dłoni"...
czytaj więcej >


© Copyright Polska Federacja RyuTe. All Rights Reserved. made in: quaint.pl