Spotkanie Taiki Oyata
W dniach 10-30 maja na zaproszenie Renshi Piotra Ciećwierza odbył się II Staż
Polskiej Federacji Ryu Te w Bethesdzie pod Waszyngtonem. Tegoroczny wyjazd
tradycyjnie miał na celu przygotowanie do egzaminu na stopnie mistrzowskie przed
Mistrzem Taiką Oyata (10 Dan), jak również uczestnictwo w VIII Dorocznym
Festiwalu Ryu Te organizowanym przez Renshi Piotra Ciećwierza.
Był to już drugi staż szkoleniowy Ryu Te dla polskich adeptów tego systemu, teraz
już zrzeszonych w Polskiej Federacji Ryu Te.Podobnie jak rok temu organizatorem
wyjazdu, jak i goszczącym nas w swoim Dojo, był Prezydent PFRT Renshi Piotr
Ciećwierz-Polander (6 Dan).
Tegorocznymi uczestnikami wyjazdu byli kolejni zdający na stopień Shodan, tj.
Zbigniew Wójcik, Ludwik Orthwein oraz Marek Tuszyński - zdający ten egzamin rok
wcześniej i Witold Nowakowski - realizujący relacje z tego wydarzenia.
Tak naprawdę cały nasz pobyt przebiegał pod znakiem spotkania Mistrza Taiki Seiyu
Oyaty (10 Dan) - żywej legendy sztuk walki, w Stanach nazywanego "ostatnim żywym
samurajem". Bez wątpienia było to duże obciążenie i ogromna ciekawość - jaki jest
człowiek, który dotykał krwi prawdziwych, dawnych Bushi? Czy będzie zachowywał
dystans w relacjach z nami czy też nie? Czy zdołamy z nim nawiązać kontakt bliższy
niż inni spośród tysięcy jego uczniów?
Wszystko to miało się okazać wkrótce po naszym przyjeździe, a do tego czasu,
pod okiem Renshi Ciećwierza, przygotowywaliśmy się do egzaminu. Pracowaliśmy nad
kata oraz bunkai z nich wynikającym. Jak zwykle przy okazji stażów Ryu Te w
Stanach czy w Polsce, Renshi ukazywał nieco inne spojrzenie na formy, inne rozumienie
interpretacji, co powodowało, że materiał przez nas już opanowany musiał się nieco
zmieniać. Trudność Ryu Te polega na tym, że opanowanie pewnego materiału nie
powoduje przechodzenia do kolejnych bardziej zaawansowanych form, lecz kata już
opanowane ulegają zmianie i stają się coraz bardziej zaawansowane. To z kolei
powoduje zmianę interpretacji ruchów kata, z technik prostszych na bardziej
zaawansowane. W ten sposób trudno jest określić, jakie jest naprawdę kata, bo
granice pomiędzy kolejnymi poziomami nie są tak oczywiste i nie zostały spisane.
Zmienność i brak pewności, co przyniesie kolejna lekcja przekładają się również
na egzamin przed Taiką. Dopuszczenie do egzaminu to jest sprawa opanowania kata,
odpowiednich technik, czyli bardzo dobrego opanowania materiału szkoleniowego.
Natomiast nikt - nawet Renshi Ciećwierz - nie był w stanie przewidzieć, co będziemy
musieli przedstawić podczas samego egzaminu przed Taiką. Egzaminy przybierają
najróżniejszą formę: czasem jest to pokazywanie jednej wybranej formy, czasem kilku.
Czasem należy przedstawiać formę zaawansowana, a zaraz potem najbardziej podstawą.
Czasem dopiero na egzaminie Taika wprowadza dodatkowe elementy do formy, czyniąc ją
bardziej zaawansowaną. Bywa również, że w czasie egzaminu Taika przedstawia zupełnie
nowy układ, który trzeba opanować w krótkim czasie i zaprezentować. Bywa również,
że pokazuje w dość szybkim tempie skomplikowane techniki i prosi o powtórzenie ich.
Jedno co pewne to, to że nie ma egzaminu, po którym można sobie powiedzieć "Tak,
umiem". Zawsze, jeżeli pokażesz maksimum swoich umiejętności, to jeszcze podczas
egzaminu Taika podniesie poprzeczkę i już wiesz, że może być jeszcze trudniej.
W takiej właśnie niepewności tego, co nas czeka pracowaliśmy nad kata i technikami
samoobrony.
Nadszedł wreszcie czas VIII Dorocznego Festiwalu Ryu Te, organizowanego przez
Renshi Ciećwierza, na który zjeżdżają się uczniowie tej szkoły z całych Stanów.
Dwa dni wcześniej, wieczorem, przyjechał Taika Oyata oraz jego najstarszy uczeń
Kyoshi Jim Logue (8 Dan). Pierwsze spotkanie Mistrza miało odbyć się podczas
wspólnej kolacji w japońskiej restauracji. Umówiliśmy się na miejscu, gdzie
mieliśmy oczekiwać Renshi Ciećwierza wraz z gośćmi. W lekko stremowanej atmosferze
zabijaliśmy czas rozmawiając z jednym z uczniów Renshiego o mającym przybyć gościu.
Kiedy amerykańskie korki na szosach dały nam wystarczająco dużo czasu, aby się
zrelaksować, niespodziewanie w drzwiach restauracji pojawił się średniego wzrostu,
krępy mężczyzna o dalekowschodnich rysach i ciemnej karnacji. Nie było wątpliwości,
co do tego, kto przyszedł. Mistrz lekko zmierzył salę okiem i powoli wszedł do
środka. Choć pozostali ludzie nic szczególnego nie zauważyli, to dla nas sala
ucichła i stała się miejscem szczególnym niczym dojo. Nikt już nic nie mówił,
tylko czekaliśmy, aż podejdzie. Taika tymczasem, nie świadom naszych emocji,
podszedł do baru gdzie przyrządzane jest sushi i sprawdził, czy ryby podawane
w tym lokalu są odpowiednio przygotowywane. Po tym zabiegu, który jak zapewnia Renshi
nie zawsze kończy się pomyślnie i wówczas mistrz po prostu wychodzi, Taika skierował
się w naszym kierunku. Renshi przedstawił nas kolejno najpierw Taice, a następnie
Kyoshiemu. Początkowo rozmowa toczyła się pomiędzy "starszyzną", my natomiast
zdawaliśmy się być nieco poza centrum dysputy. Gdy jednak na stół wjechało sushimi
rozmowa zaczęła zataczać coraz szerszy krąg i lody pierwszego spotkania zaczęły
się przełamywać. Taika coraz więcej pytał się nas, a i sam zaczął opowiadać
coraz to ciekawsze historie, zarówno z własnego życia, jak i ze swoich doświadczeń
na Okinawie. Mówił o doświadczeniach z wieloma instruktorami, z których dojo miał
kontakt, a były to same legendy współczesnego karate.
Pierwsze spotkanie było nader pomyślne. Wszelkie obawy dotyczące tego spotkania
nie potwierdziły się. Oczom naszym ukazał się człowiek o niesamowitej głębi charakteru
i widocznej charyzmie, bardzo przystępny i nader głęboko patrzący w człowieka.
W ten sposób zetknęliśmy się z żywą legendą i zostaliśmy pod jej wrażeniem, myślę,
że na długi czas. Następnego dnia miał być nasz egzamin. Pytając Renshiego po
kolacji, co myśli o jutrzejszym egzaminie usłyszeliśmy:
- Wy go już zaczęliście...
Ten dzień to było to, do czego przygotowywaliśmy się przez ostatni rok - dzień
egzaminu. Jak już wcześniej pisałem nie wiedzieliśmy czego Taika będzie od nas
wymagał. O godzinie 11 w dojo pojawił się Taika Oyata, Kyoshi Jim Logue oraz Renshi
Piotr Ciećwierz. Chwile później rozpoczął się egzamin, w którym udział brali
Zbigniew Wójcik, Ludwik Orthwein oraz Luke Charleton. Taika kazał nam robić
pierwsze kata w tym systemie Naihanchi Shodan. Przez trzy godziny robiliśmy
jedno kata, w nie długich przerwach Taika podchodził i tłumaczył pewne szczegóły
Kata i nawiązywał do technik w walce. Pod koniec, kiedy już dość automatycznie
wykonywaliśmy wymagana wersje kata mięliśmy zacząć bardziej zaawansowana wersje
tego kata w innym tempie i timingu. Wykonywanie technik w parach zakończyło pierwszy
dzień egzaminu.
Następnego dnia rozpoczynał się VIII Doroczny Festiwal RyuTe. Pierwsza częścią
tego święta było oficjalne otwarcie wraz z pokazami, kolejnym punktem programu był
czterogodzinny staż z Taika Oyata, natomiast wieczorem odbyła się uroczysta kolacja
w polskiej Ambasadzie. Pokazy poprzedzone były wystąpieniami oficjalnych gości
m.in. Dyrektora Discovery Chanel Clarka Buntinga, Vice Prezydenta EFC Marka Kokinosa,
Atache Polskiej Ambasady Majora Mariusza Pakiesera, Prezes Towarzystwa Okinawańskiego
Katsuko Kudaka Lee oraz odczytany został list od Taiki Oyata do wszystkich
zgromadzonych. Po tej części można było zobaczyć demonstracje różnych szkół tego
systemu jak również tradycyjne okinawskie tańce z bębnami Matsuri Daiko. Pokaz
zakończył się prezentacja technik w wykonaniu Taiki Oyaty demonstrowanych na Renshi
Ciećwierzu. Po tym zaczął się staż prowadzony przez Taikę Oyata. Gościli na nim
najstarsi uczniowie Taiki, członkowie Oyata Shin Shu Ho Ryu m. in.: Kyoshi Jim Logue
(8 Dan) - pierwszy uczeń Taiki, który sprowadził go do Stanów, Kyoshi Robert Teller
(7 Dan, 8 Dan Ishin Ryu) - Legenda Amerykańskiego Karate, pierwszy człowiek robiący
wywiady z okinawańskimi mistrzami na Okinawie dla Black Belt Magazine; Kyoshi Jim
Toolan (7 Dan).
Wszystko rozpoczęło się od zaawansowanego Naihanchi Shodan, które prowadził Renshi
Lou Hattchet (6 Dan). Następnie Taika Oyata osobiście rozpoczął prowadzić cześć
poświęconą bardziej zaawansowanym technikom "chińskiej dłoni" - technikom To Te.
Niezwykle jasno przedstawione zostały dość skomplikowane techniki bloków, jak i
płynnego przejścia do dzwigni lub też innych technik ofensywnych. Ukazując Chińskie
korzenie Sztuki przez siebie uczonej, Mistrz pokazał ruchy zwane technikami Żółwia
Morskiego w technikach blokowania i omijania rak przeciwnika, techniki Żurawia
pojawiające się często w atemi-waza, jak również techniki Tygrysa w bezpośrednich
atakach na witalne miejsca człowieka. Ostatnią częścią stażu były ćwiczenia w
parach technik Tuite Jitsu czyli dźwigni. Mistrz sam dużo demonstrował i bardzo
szczegółowo tłumaczył, niektóre techniki.
Uke Taiki Oyata był Renshi Piotr Ciećwierz. Ku naszemu zdumieniu Taika, demonstrując
kolejną dźwignię i tłumacząc jak dana technika służyć ma otwarciu słabych stref na
ciele przeciwnika, wykonał szybkie nie zbyt mocne uderzenie. Stało się coś jakby
Renshi Ciećwierza poraził prąd, gdyż momentalnie znalazł się na ziemi i przez chwilę
musiał dochodzić do siebie. Była to demonstracja Kyusho Jitsu najbardziej skutecznej
"broni" w technikach To Te. Do końca seminarium mięliśmy możliwość jeszcze raz
zaobserwować tego typu technikę. Zaawansowane techniki samoobrony prezentowane przez
Mistrza Oyatę pochodziły z formy Shi Ho Happo No Te Shodan uczonej na wyższym
poziomie.
Dzień ten miał swe zakończenie w Ambasadzie Polski w Waszyngtonie. Odbyła się
tam uroczysta kolacja przy udziale reprezentantów polskiej placówki dyplomatycznej
oraz wręczenie certyfikatów stopni mistrzowskich zdobytych przez Luka Charletona,
Zbigniewa Wójcika oraz Ludwika Orthweina podczas dwóch ostatnich dni.
Jeszcze przed wyjazdem Taiki Oyata następnego dnia, mieliśmy możliwość kilka godzin
już zupełnie na luzie porozmawiać z Mistrzem, który zapewnił nas ze odwiedzi Polskę,
aby przeprowadzić staże Ryu Te.
Do końca wyjazdu zajmowaliśmy się poznawaniem Kobudo - formy z Bo, Sai i Tonfą,
oraz zaawansowanej wersji Kihonu San i Naihanchi Shodan.
Wyjazd ten pozostanie zapewne na długo w naszej pamięci dzięki spotkaniu
prawdziwego Mistrza, jakim w naszych oczach ukazał się Taika Seiyu Oyata. Mamy
nadzieję, że kolejne wyjazdy będą coraz liczniejsze i będą owocowały w kolejne
równie niezapomniane wrażenia.
Ludwik Orthwein
Zdjęcia wykonał Witold Nowakowski.