Polska Federacja RyuTe Polska Federacja RyuTe
newsryu tefederacjagaleriaforumksiegalinkikontakt
 
 
Artykuły

Relacje

Multimedia

Sylwetki
 






















XII festiwal ryu-te waszyngton 2005

Seminarium tegoroczne miało zdecydowanie inny charakter, niż dotychczasowe spotkania z mistrzem Oyatą. Cała oprawa, o którą tak pieczołowicie dbał Renshi Piotr Ciećwierz, musiała ulec zmianie. Coroczne majowe spotkania odbywały się przy wydatnym udziale National Naval Medical Center, gdzie miały miejsce pokazy wraz z częścią oficjalną, a na wielkiej sali w obrębie obiektu przeprowadzane były dotychczas seminaria. Całość kończyła się oficjalnie w Ambasadzie RP. W tym roku w związku z zaprowadzonymi w USA środkami bezpieczeństwa, obecność w NNMC nie była możliwa, a w związku z brakiem części oficjalnej zrezygnowano również z kolacji w Ambasadzie. Seminarium odbyło się na dużej sali konferencyjnej w hotelu, w którym zamieszkiwał Taika i przyjezdni goście.

Seminarium ... i tu nie padnie wyliczanka technik, jakie demonstrował Mistrz; nie będzie opisu, jakie techniki zostały pokazane i jakie nokauty zrobił. Po kilku latach uczestnictwa w dorocznych treningach Taiki widzę, że nie o te techniki chodzi, więc nie ma zbyt wielkiego sensu ich opisywanie, bo są to wyjęte kadry z całości, o której Taika mówi od lat. Prezentowane techniki są przykładami działania pewnych zależności uwarunkowanych naszą budową, mechaniką ciała, naszymi reakcjami. Taika w najdrobniejszych szczegółach przedstawiam, jak robić kątowe zejścia dla osiągnięcia najkorzystniejszego dystansu, najlepszego ustawienia do konkretnej techniki, jak nieznacznie przenieść ciężar ciała dla osiągnięcia większego zasięgu ręki. Taika demonstrował techniki i udowadniał, że nic o nich nie wiemy, a przecież wciąż je ćwiczymy... Jak głęboko sięga wiedza tego Człowieka, a jak wielka musiała być wiedza Jego nauczycieli, skoro oni uczyli Go jedynie kilka lat. Taika mówił wiele o swoich nauczycielach, o tym, jak uczyli i jak mu przekazywali wiedzę. Dawali mu przysłowiową wędkę, a nie rybę - jak silny był to przekaz niech świadczy fakt, że do dzisiaj Taika ich nauki uważa za kluczowe przy rozwikłaniu wielu zagadnień technicznych. Jak wielu z nas już po kilku latach zatraciłoby granicę między tym, co usłyszeli od nauczyciela, a tym co sami nabudowali później.

To, co Taika przekazuje jest wiedzą, która na podstawie pojedynczego seminarium jest nijak nie do zastosowania, jest to kolejny wyspecjalizowany element włączony do piekielnie skomplikowanej maszynki, jaką jest Ryu-te. W związku z tym dla osób z zewnątrz lub niezbyt zaawansowanych może być hermetyczna i wymagać "przetrawienia" przez osoby bardziej zaawansowane, lub też jest czymś, co gdzieś w tyle głowy będzie dojrzewać, aż znajdzie swoje miejsce w poznanym dotychczas materiale.

Seminarium tego typu jest czymś dla zaawansowanych uczniów, których wiedza jest już mocno zbudowana i jest to kolejny szlif na ich technice - ale niestety często i w ich wypadku wychodzi potrzeba wykuwania techniki od nowa.

Seminarium bez ćwiczenia z Renshim byłoby bardzo trudne do zrozumienia i trudno byłoby wyciągnąć z niego należyte wnioski na przyszły trening. Renshi pokazywał wiele brakujących etapów w dojściu do tego, o czym mówił Taika. Bardzo bolesne demonstracje technik, jak również rozmowa o tym, jak rozumieć wiedzę Taiki i jego przekaz, dopiero pozwalają sobie usystematyzować pewne rzeczy. Dopiero wówczas można te, z pozoru dziwne rzeczy zaszufladkować i korzystać z nich - jak nie od razu, to za jakiś czas. Kilka treningów w domu Renshiego, kiedy robił techniki zupełnie wcześniej mi nie znane, mocne i twarde, a zarazem płynne i szybkie wykuwają w człowieku to, do czego ma dążyć. Dziś trudno mi powtórzyć większość z tych technik, ale podświadomie je czuję i poprzez ból, jaki powodowały nie sposób ich zapomnieć. Renshi demonstrował techniki i niemal zawsze pokazywał je w kata, ale to kata to już zupełnie coś innego, niż nawet zaawansowane formy, które ćwiczymy. To już coś tak organicznego, coś co żyje tętnem walki i danej techniki. Mówimy o czymś, co jest jednym organizmem: technika - kata - człowiek. Po takim treningu odkrywa się paradoks kata i ich interpretacji. Kata są tak dokładnym przedstawieniem technik, że nie potrafimy sobie tego wyobrazić bez naocznego przykładu, ale jednocześnie w tych samych miejscach są tak symboliczne, że również tego nie jesteśmy w stanie pojąć bez czyjejś wiedzy. Te dwie skrajności łączą się w jedną całość i tylko pozostaje się zastanowić, jakim geniuszem musieli dysponować ludzie, którzy je tworzyli.

W ten sposób wyjazd tegoroczny był moim najważniejszym pobytem i myślę, że nabyta wiedza będzie długo procentować w robieniu postępów i poszukiwaniu własnej drogi w zawiłościach dawnej myśli.

Ludwik Orthwein

NAJMŁODSZA RYU-TECZKA RZECZPOSPOLITEJ NA UCHODŹSTWIE

       

Taika
z Matsumi

 

Renshi
z Matsumi

 

Magda
z Matsumi

 

Kyoshi
z Matsumi

 


U RENSHIEGO W DOJO

       
       


SEMINARIUM

       
       
       
       
       
       


FUNNY

       
Polska Federacja RyuTe
zapisy


zapisy!


polecamy


Ryu-Te no Michi

RYU-TE no MICHI

Ryu-Te no Michi to książka napisana przez mistrza Taikę Seiyu Oyatę przedstawiająca prawdziwą drogę i rozwój sztuk walki na Okinawie od ich zarania oraz za czasów królestwa Ryukyu. Ukazuje właściwe rozumienie "Okinawańskiej Dłoni"...
czytaj więcej >


© Copyright Polska Federacja RyuTe. All Rights Reserved. made in: quaint.pl