Polska Federacja RyuTe Polska Federacja RyuTe
newsryu tefederacjagaleriaforumksiegalinkikontakt
  VI Festiwal Ryu-Te RELACJA

Kwietniowy festiwal Ryu Te odbył się w dniach 12-14.04.2007 r. Tym razem wszystko było dobrze zorganizowane i odbyło sie zgodnie z planem. Nawet pomyślano o przyjezdnych, Sensej Grzegorz Goworek zarezerwował pokoje w hotelu w okolicach dojo na Ursusie. Ja miałem okazję uczestniczyć we wszystkich treningach na festiwalu, więc nastawiłem się na zapamiętanie jak największej ilości materiału.

Na pierwszy trening Kyoshi przybył prosto z podróży i był trochę zmęczony, więc obawiałem się, że trening będzie okrojony. Nic podobnego. Od razu wzieliśmy się za kobudo. Kyoshi wprowadził nowe elementy w formach Bo Kihon i Kunishi No Sai. Na letnim obozie już pojawiły się nowe ruchy w podstawowej wersji Bo Kihon ale teraz doszły następne i jak widać to jeszcze nie koniec. Ta sama sytuacja była z Kunishi No Sai, tego wcześniej nie trenowaliśmy z Kyoshim, więc pojawiło się kilka korekt do wersji podstawowej. Nie było z tym problemu, w pewnym momencie Kyoshi pokazał nam sposób, w jaki należy obracać sai w zaawansowanej formie. Byłem teraz pod wrażeniem, przy każdym ruchu sai obracał się o 360 stopni. Początkowo nie mogliśmy nawet powtórzyć ćwiczenia z obrotami, myślę, że ma on trochę wspólnego z żonglerką no, ale teraz nadgarstki i przedramiona będzie można rozwinąć dużo bardziej nie takim przecież najlżejszym sai-em. Pod koniec treningu trenowaliśmy bunkai z Bo (zastosowanie w praktyce). Było kilka kombinacji. Ćwiczenia te i poruszanie się odbywa się na zupełnie innych zasadach niż przy walce bez żadnej broni, zauważyłem, że w tej kwestji przede mną jeszcze dużo pracy. Także sposób postrzegania przeciwnika uzbrojonego jest inny, zakres ruchów wydłuża się o całą długość kija, więc obszar zasięgu zadania ciosu przez przeciwnika poszerza się do około 200%. Tego ćwiczenia akurat zawsze mi bardzo brakuje no, ale ramy czasowe ograniczyły to tak, że miałem wrażenie, że ledwo zaczęliśmy. Myślę, że na kobudo należałoby przeznaczyć całe osobne najlepiej kilkudniowe seminarium.

Następny dzień piątek był poświęcony na Naihanchin Shodan, Nidan i Sandan oraz Tomari Sei San. Uczyliśmy się wersji tych form uczonych od czarnego pasa. W przypadku shodan nie mieliśmy większych problemów, ponieważ wszyscy trenowaliśmy to wcześniej, Nidan w moim przypadku sprawiło mi trochę trudności, ponieważ nie znałem go wcześniej, a część ćwiczących już tak. Więc musiałem opanować kilka nowych sekwencji by dogonić kolegów i móc uczyć się następnych. Następnie uczyliśmy się całej zaawansowanej formy Sandan i część zaawansowanego Tomari. Przepaść, jaka jest między podstawowymi formami, a ich zaawansowanymi odpowiednikami jest taka, że ma się wrażenie, że uczysz się czegoś zupełnie nowego, pozornie to samo kata, jest tak rozbudowane, że opanowanie tego zabiera dóżo więcej czasu niż na początku. W miescu gdzie kiedyś była jedna technika do chodzi po kilka ruchów a tempo wcale nie maleje i trzeba się wyrobić i wykonać to z odpowiednią siłą. I w tym momencie bardzo dobrze widać jak ważne było nauczenie się tego “szkieletu” by móc rozwijać się dalej. Kiedyś miałem niedosyt, że uczę się tylko podstawowych wersji form, uważałem, że jestem w stanie zrozumieć dużo więcej, w tym momencie widzę, że ta kolejność musi być zachowana, inaczej było by to niemożliwe. Początkującym, życzę naprawdę dużo cierpliwości i zachęcam do jak najbardziej doskonałego opanowania podstaw oraz do samokrytycznej analizy zwłaszcza podstawowych ruchów, przejść dalej bez tego poprostu sie nie da.

W sobotę był trening dla większej ilości adeptów. Przybyli Ryutecy z całej Polski, miło było znów się spotkać ze starymi kolegami, a także zobaczyć nowe twarze. Trenowaliśmy zastosowania podstawowych technik z partnerem. Kyoshi pokazał kilka nowych sposobów osłabienia uchwytu partnera przy technikach, które już znaliśmy. Atakże kilka nowych kombinacji tachnik. Jak zawsze jest to okazja do nauczenia się zastosowania tego co robimy w formach. W przypadku Kyoshiego różnica między kata czy kihonem, a wykonaniem tego na przeciwniku jest praktycznie żadna i zawsze w tych momentach staram się najbardziej skupić, gdzie tu tkwi sekret takiego opanowania techniki. Kedy Kyoshi prezentował jakąś technikę to rozkładał i omawiał każdy szczegół, pokazywał jak ważne są te niuanse. Przechwycenie ręki i dźwignia w rzeczywistości odbywa się błyskawicznie, ale jest olbrzymia ilość wiedzy dotycząca kazdej fazy ruchu, dlatego Kyoshi bardzo szeroko i analitycznie je omawiał, zabierało to trochę czasu. Niestety bez świadomości tych szczegółów może okazać się, że niestety to nie zadziała.

Seminarium zakończyliśmy zmęczeni, “zapełnieni” wiedzą, ale też zachęceni do dalszych studiów. Bardzo dobra atmosfera koleżeństwa a czasem nawet przyjażni i wzajemnego szacunku nie pozwalała odczuć trudów i dolegliwości.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników kwietniowego seminarium.

 

 
Krzysztof Oleksik

Polska Federacja RyuTe
zapisy


zapisy!


polecamy


Ryu-Te no Michi

RYU-TE no MICHI

Ryu-Teno Michi to książka napisana przez mistrza Taikę Seiyu Oyatę przedstawiająca prawdziwą drogę i rozwój sztuk walki na Okinawie od ich zarania oraz za czasów królestwa Ryukyu. Ukazuje właściwe rozumienie "Okinawańskiej Dłoni"...
czytaj więcej >


© Copyright Polska Federacja RyuTe. All Rights Reserved. made in: quaint.pl